Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12 Kroków AA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12 Kroków AA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2015

154. dwanaście kroków instant - 3


Pora na kolejne kroki – pierwsze bardzo konkretne działanie na Programie. Weryfikacja mojej gotowości z Kroku Trzeciego.  

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

Gruntowny, bo z całego życia. Odważny, bo bez przemilczeń, tuszowania i przerzucania odpowiedzialności na innych. To wstęp do godzenia się ze sobą samym. Muszę najpierw zobaczyć, co we mnie jest, by później móc coś z tym zrobić. Obwinianie innych, obrażanie się, kolekcjonowanie uraz, strach, wstyd, krzywdzenie innych – to różne sposoby rujnowania relacji (wcześniej to były różne sposoby radzenia sobie z nieprzyjaznym, jak sądziłam, światem). Mam zobaczyć, co naprawdę wydarzyło się w moim życiu, co mną kierowało, żeby nie robić tego więcej, żeby to nie wady i wynaturzone instynkty mną kierowały, niszcząc kolejne relacje. To również okazja do zweryfikowania, za co naprawdę jestem odpowiedzialna w moim życiu, a co nie jednak nie leżało po mojej stronie.

Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.


Mówią, że tak głęboka jest nasza choroba, jak głębokie są nasze tajemnice – dlatego dobrze dla mnie samej jest ich nie mieć. Powiedzieć prawdę o sobie, przyznać się do siebie, swoich błędów i „wypracowanych” chorych schematów działań. To nie jest wyznanie moich świństw i podłości, ani tym bardziej epatowanie nimi przed tłumami. To klarowne przedstawienie – przynajmniej jednej osobie, w osobistej rozmowie – istoty moich błędów, czyli dojście i powiedzenie dlaczego robię to, co robię, dlaczego wybieram tak, jak wybieram, co we mnie takiego jest, że podejmuję określone decyzje i reaguję w określony sposób. Mogłam tej wiedzy wcześniej nie mieć, zwłaszcza, że usilnie starałam się jej nie mieć, ale po IV Kroku już wiem, już nie da się ukryć i zakłamać. Dobrze, żeby wybrana osoba czy osoby znały istotę alkoholizmu (były alkoholikami), inni mogą nieświadomie mi zaszkodzić, starając się, w dobrej wierze, ale nieumiejętnie podnieść mnie na duchu, mówiąc np.: No co ty, nie jesteś taka zła… V Krok nie jest spowiedzią, jest czymś znacznie szerszym – ma w sobie dodatkowy element – świadomość motoru moich niewłaściwych działań. Niekiedy zresztą istota błędów nie jest tożsama z konkretnymi grzechami. Dlaczego muszę wyznać to przed innym człowiekiem? Bo tylko wtedy przestaję być oddzielna, tajemnice (choć tak naprawdę chodzi o prawdę o sobie, to nie muszą być nie wiadomo jakie sekrety) przestają mnie oddzielać od innych.  

wtorek, 16 czerwca 2015

152. dwanaście kroków instant – 2

Pierwszy odcinek dwunastu kroków instant miał zawierać trzy pierwsze kroki AA. Ale zatrzymałam się wtedy na Kroku Trzecim, bo nagle zdałam sobie sprawę, że od czasu napisania go (w wersji skompaktowanej), zdarzyło się parę rzeczy, które zmieniły nieco moje myślenie. Spotkałam kilka osób, których doświadczenie z tym konkretnym Krokiem było odmienne od mojego. I właśnie dzięki tym spotkaniom musiałam jeszcze raz sprawę przemyśleć. (Ciekawe, kiedyś napisałabym: przez te spotkania musiałam… no, wiadomo, roboty mi dołożyły, to wszystko przez nie!

Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.


Skoro nie mam siły (vide Krok Pierwszy) – potrzebuję jej z zewnątrz. Skoro nie kieruję i nie jestem w stanie sensownie pokierować własnym życiem – potrzebuję wskazówek. Wciąż mogę mieć problem z oddaniem się, zaufaniem jakiejś zewnętrznej Sile. Pomocna może okazać się odpowiedź na pytanie: Wierzę w Boga? A czy wierzę Bogu?
Jeśli wierzę, że Bóg, jakkolwiek Go pojmuję, mówi przez innych ludzi, np. sponsora, innych alkoholików – może zaczęłabym ich słuchać? I robić to, co radzą. Szczególnie jeśli wierzę (albo chociaż mam nadzieję) w uzdrawiającą moc Programu AA. Powierzenie woli to coś w rodzaju: Boże spraw, żeby mi się chciało robić właściwe rzeczy… Ale zaraz potem mam te rzeczy – czyli to, co do mnie należy, np.: codzienne sugestie i Krok 4, również obowiązki w pracy, rodzinie – robić!
To najwyższa pora, bym przestała odgrywać rolę Głównego Reżysera. Kluczem jest podporządkowanie się, czyli wyzbycie samowoli, bo to ona mnie zabija.

A co, jeśli nie wierzę w żadnego Boga, ani nawet jakiś większy porządek, Los, Kosmos, prawa natury? Na pomoc może mi przyjść metoda: tak, jakby. Krok Trzeci mówi o postanowieniu. A zatem, postanawiam, że powierzę moje życie i wolę Sile Wyższej, większej niż moja własna (Naturze, Prawom Kosmosu, Losowi), tak jakbym w nią wierzyła. I również zabieram się do robienia tego, co do mnie należy. Na tym etapie to wystarczy. 


wtorek, 2 czerwca 2015

150. dwanaście kroków instant – 1


Parę lat po zrobieniu Programu z przewodnikiem (po AA-owsku ze sponsorem), po kilku turnusach czy sezonach (jak czasem pozwalam sobie żartobliwie to określić) pracy z podopiecznymi, zatrzymałam się dla nabrania oddechu i zastanowienia, czy idę w dobrym kierunku, czy to, co robię i jak robię przynosi zadowalające efekty, a nade wszystko, czy mogę zrobić coś, żeby innym – przyszłym podopiecznym – było lepiej, znaczy: efektywniej.
Wpadłam na świetny pomysł (za który pukałam się potem w głowę, bo kto to widział samemu prosić się o robotę?) i poprosiłam mojego przewodnika po Programie AA, żebyśmy przyjrzeli się raz jeszcze konkretnym sposobom pracy z podopiecznymi. Przez kilka lat nazbierało się w końcu trochę doświadczeń, niektóre metody okazały się mniej skuteczne niż inne, a zawsze warto mieć otwartą głowę, bo może jakiś zdawałoby się naiwny pomysł pomoże komuś bardziej niż jakiś na oko super mądry. Było zresztą tak, że przez kolejne sezony nabywałam doświadczenia, a najwięcej nauczyłam się wcale nie na przypadkach miłych, łatwych i przyjemnych (koloryzuję oczywiście – wśród alkoholików nie ma takich), tylko trudnych, bolesnych i druzgoczących moje ego i dobre samopoczucie. Tak, te najgorsze okazały się… może nie najlepsze, ale na pewno najcenniejsze.
Tak więc stanęłam przed zadaniem takiego spojrzenia na 12 Kroków AA, by w jak najprostszy i najbardziej skoncentrowany sposób wyrazić ich istotę. W ten sposób powstało 12 Kroków instant. Oto pierwsze dwa.


Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu – że nasze życia stały się niekierowalne.


Po pierwsze, muszę zidentyfikować problem – realny, czyli że straciłam kontrolę w odniesieniu do spożywania alkoholu (a nie, że mąż, dziecko, kochanek, szef, rodzice…). Muszę przyznać, że to ja mam ten problem, i zobaczyć, że polega on nie tyle na nadmiernym i niekontrolowanym spożyciu alkoholu (to tylko symptom), co na braku siły (duchowej), żeby się oprzeć, żeby przestać, żeby nie walczyć, z nadzieją, że może tym razem się uda. W odniesieniu do alkoholu nigdy nie odzyskam tej siły, nie zapanuję nad nim. Ponieważ mój organizm – biologicznie – różni się od organizmu ludzi, którzy uzależnieni nie są i nigdy się nie uzależnią.
Z powodu picia, ale prawdopodobnie nie tylko tego, utraciłam możliwość sensownego zarządzania własnym życiem. Nawet jeśli miałam dobry pomysł – nie byłam w stanie go zrealizować z powodu braku siły duchowej. Często jednak nie miałam dobrych pomysłów, tylko pijane. Może zatem przestałabym się wreszcie upierać, że wiem lepiej (dowody w postaci konkretnych faktów z mojego życia są druzgoczące), że sama to zrobię, muszę się tylko bardziej postarać. Mam się wreszcie poddać – skoro nie mam ani pomysłu jak wyjść z impasu, ani siły, żeby cokolwiek sensownego zrobić – może bym zdała się na pomoc innych, którzy wiedzą.

Uwierzyliśmy, że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowy rozsądek.


Pijane myślenie to coś, co mam w głowie nie tylko w czasie picia, ale i po odstawieniu alkoholu. To, czego potrzebuję, by zacząć podejmować zdrowe i dobre decyzje, to właśnie zdrowy rozsądek, trzeźwe myślenie. Sama z siebie nie jestem w stanie przestawić się na takie myślenie – nie mam siły, jestem przecież bezsilna, już wiem, że nie tylko wobec alkoholu, ale wobec wielu aspektów życia, również wobec moich pomysłów. Nie mówiąc już o tym, że nie mam pojęcia, co to jest trzeźwe myślenie – muszę się tego dopiero nauczyć. Potrzebuję jakiejś Siły, większej niż moja własna, bo moje pomysły się nie sprawdziły, a nawet wtedy, gdy pomysł był dobry, ja nie miałam siły go wdrożyć w życie. Muszę tylko uwierzyć, że jest taka Siła i że zechce mi pomóc. Jeśli pomogła tylu innym – a patrząc na alkoholików z AA widzę wiele takich przykładów – to jest szansa, że pomoże również mi. To nie musi być jakaś konkretna Siła, która do tej pory kojarzyła mi się z Bogiem (zwłaszcza, że jako alkoholiczka mam raczej wypaczony obraz Boga i nie po drodze z Nim), bo duchowość Programu AA to nie jest religia, nie o nią tu chodzi. Na tym etapie wystarczy, żebym odpowiedziała sobie na pytanie: Czy jestem skłonna przyjąć, że jest na tym świecie jakaś Siła potężniejsza niż moja własna, jakaś moc ponad moje problemy?



204. pompatycznie i obrazoburczo

Zastanawiałam się, czy jest jakiś zauważalny moment, w którym posłanie AA zaczyna działać. Może początek to iskra nadziei – że jest coś, co...