wtorek, 15 listopada 2011

067. jeszcze nie wiem, co się stało

Jeszcze nie wiem. Nawet faktów wszystkich nie ogarniam. To wiem, powiedzieli mi, że tak się zdarza, że nie jestem wyjątkowa. Ale mi przecież zdarzyło się pierwszy raz. Niech się pani cieszy, mogło być gorzej, mówią. A ja się nie cieszę, jeszcze nie czuję. Nie dotarło do mnie. Że żyję. Tamci żyją. Jest dobrze.

*
Tylu ludzi okazało mi dzisiaj pomoc, wsparcie, nawet obcy jacyś na tej ulicy, a co dopiero ci bliscy, co zostawili swoje sprawy i przyjechali. Tak chyba się robi, ja pewnie też… ale dziś widzę tylko, że oni, dla mnie.

*
Jeszcze nie wiem, po co to było. Może po nic, ale ja, po swojemu, doszukuję się sensu. Więcej pokory? Więcej wdzięczności? Mały prztyczek, tylko guz niewielki – niech się pani cieszy, mogło być… – żeby się ocknąć? Jeszcze nie wiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz