Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Preambuła AA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Preambuła AA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2014

132. wykłuwanie oczu Bogiem

Trafić do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików w listopadzie – przechlapane. Na większości mityngów pojawia się temat 
11 Kroku: Dążyliśmy przez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia. Przychodzi ktoś sponiewierany piciem, życiem, sobą, i na dzień dobry dostaje serię religijnych (niestety, na wielu mityngach jeszcze wciąż) pocisków. To w 2 Kroku dowiedziałam się, że duchowość i religia są odrębnymi sprawami. Mogą się stykać, nakładać (religijność może być konkretnym przejawem duchowości danego człowieka, jakiegoś, niekoniecznie każdego), ale nie są tożsame. Szczególnie duchowość AA. To było bardzo ważne, że się dowiedziałam, bo przez lata w AA wypróbowałam już chyba wszystko, również religię, i nie działało! I ważne jest nadal, za każdym razem, gdy trafiają nowi alkoholicy, którzy o Bogu wiedzą, to co wiedzą, i ta wiedza ich nie ratuje, przeciwnie, doprowadza do rozpaczy. Gdy na początku słyszałam tak wiele o Bogu, myślałam: To nie dla mnie, tu mi nie pomogą (całe szczęście, że jest terapia). Nie dlatego, że nie wierzyłam w Boga. Wierzyłam. Problem w tym, że wierzyłam. W takiego, który mnie spisał na straty i czeka na stosowny moment, żeby mnie wykasować. Jak miałam się komuś/czemuś takiemu poddać? Nie było nikogo, żadnego sponsora, żadnego trzeźwego weterana, który by mi wytłumaczył, o co chodzi. Przeciwnie, opowiadali o Częstochowie, Licheniu, pielgrzymkach i dniach skupienia. A ja dalej swoje: Całe szczęście, że jest terapia… Czyżby? Problem w tym, że właśnie nie, bo terapia nie była w stanie mnie uzdrowić, terapia nie dała mi odniesienia do Siły Wyższej!
Dlatego wkurza mnie, gdy wciąż na mityngach pojawiają się te opowieści o religijnych praktykach. Nie dlatego, że mam coś przeciwko religijnym praktykom. Nie mam. Nic mi do tego, to prywatna sprawa każdego człowieka. Właśnie, prywatna. Więź z Siłą Wyższą, z Bogiem jest tak intymna i osobista, że opowiadanie o niej publicznie bywa bolesne. Dla słuchających. Trzeba wielkiego taktu i uważności, żeby bardziej pomóc niż zaszkodzić.
Nie przekonują mnie teksty w stylu: Wyszedł, pewnie chce jeszcze pić! Uważam, że są co najmniej aroganckie. Zwłaszcza, jeśli na mityngu, z którego ów niedoszły anonimowy alkoholik wyszedł, nie wszystko było zgodne z Tradycjami i Preambułą.

Pewnie, że byłoby najsensowniej, gdyby wszyscy alkoholicy postanawiali rozstać się z nałogiem w styczniu, kiedy wszystko się zaczyna, kiedy jest najprościej (stosunkowo), od początku, od podstaw. Ale ci przekorni alkoholicy tak nie chcą! Przychodzą, kiedy im wypadnie, nawet – o zgrozo – w listopadzie. I co z nimi począć?  

204. pompatycznie i obrazoburczo

Zastanawiałam się, czy jest jakiś zauważalny moment, w którym posłanie AA zaczyna działać. Może początek to iskra nadziei – że jest coś, co...