Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tradycja Ósma AA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tradycja Ósma AA. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

106. dlaczego nie warto nieść posłania za pieniądze

W rozważaniach na temat Ósmej Tradycji pojawia się pytanie: Dlaczego tak ważne jest, by nie nieść posłania na pieniądze? Niektórzy bardziej świadomi, a może i bardziej odważni specjaliści/profesjonaliści w dziedzinie uzależnień wiedzą, a nawet mówią na głos, że profesjonalne lecznictwo nie ma spektakularnych sukcesów w leczeniu alkoholizmu (mówiła o tym np. Ewa Wojdyłło: Jeszcze żadnemu profesjonaliście nie udało się wyleczyć alkoholika). Anonimowi Alkoholicy mają rozwiązanie i pewną skuteczność. Jednak jak ona by wyglądała, gdyby za to rozwiązanie alkoholik-nowicjusz miał płacić? Owa skuteczność AA nie polega przecież wcale (albo w głównej mierze) na dostępności „leczenia”, bo w Polsce jak dotąd alkoholicy mają naprawdę doskonały – bezpłatny i bezpośredni – dostęp do profesjonalnej terapii odwykowej. Wic polega na tym, o czym pisał już w Wielkiej Księdze jej autor, że do cierpiącego alkoholika najlepiej, najskuteczniej i najszybciej może dotrzeć inny alkoholik, który miał te same lub podobne doświadczenia choroby, cierpienia, upadku, co jeszcze cierpiący alkoholik, a do tego ma doświadczenie wyjścia z alkoholowego impasu. Wszyscy kompetentni psychiatrzy, którzy zajmują się nami, stwierdzili, że czasami jest niemożliwością skłonienie alkoholika do przedyskutowania bez oporu jego sytuacji, zadziwiające jest również, że ani żony, ani rodzice, ani najbliżsi przyjaciele nie są zazwyczaj w stanie znaleźć lepszego sposobu podejścia do alkoholika niż psychiatra czy lekarz. Natomiast alkoholik, który znalazł dla siebie wyjście z sytuacji, który jest bogato wyposażony w fakty z własnego doświadczenia zdobywa zazwyczaj kompletne zaufanie innego alkoholika w ciągu kilku godzin. (Anonimowi Alkoholicy, str. 15)

Często alkoholicy wspominając swoje pierwsze dni i tygodnie w AA, mówią o podejrzeniu: coś tu nie gra, czegoś ode mnie na pewno będą chcieli w zamian! Jedni – a jest to po części i moje doświadczenie – obawiali się wciągnięcia w sektę lub nakłonienia do głębszego zaangażowania się w życie jakiegoś kościoła (w Polsce chodzi właściwie o jeden konkretny kościół). Drudzy wietrzyli podstęp finansowy. Pamiętam dobrze opowieść przyjaciela, który gdy usłyszał na pierwszym mityngu zaproszenie do Siódmej Tradycji i słowa: „utrzymujemy się z własnych dobrowolnych datków”, pomyślał: „Aha, tu was mam!”. Pomoc – szczególnie natury duchowej – „ofiarowywana” za pieniądze lub jakiekolwiek inne korzyści budzi nieufność i niechęć, zamyka, jest przez to mniej, o ile w ogóle,  skuteczna. Dlatego ważne jest, by Anonimowi Alkoholicy nieśli posłanie w ramach Dwunastego Kroku za darmo, bezinteresownie – by jak najlepiej realizować nasz główny cel, o którym mówi Tradycja Piąta.
Istnieje też pewna zależność natury, powiedzmy, psychologicznej, dość powszechna, dotykająca czy też zdarzająca się nie tylko alkoholikom: płacę, więc wymagam! Takie podejście – w przypadku płacenia za posłanie – może rodzić absurdalne sytuacje, kiedy potrzebujący pomocy chory (czasami ta choroba osiąga przecież wymiar wręcz szaleństwa, nie bez powodu mówi się o pijanym myśleniu) człowiek stawia warunki komuś, kto tę pomoc ma nieść, zatem komuś przynajmniej w pewnym obszarze zdrowszemu. Sens i celowość całej operacji stanęłyby wówczas pod znakiem zapytania, bowiem jej efektem z założenia powinny być przebudzenie duchowe oraz przemiana myślenia i postaw nowicjusza, nie zaś powrót na stare tory pijanego myślenia aowca, który niesienia posłania się podjął.

W tym miejscu warto jeszcze dopowiedzieć, że relacja udzielającego pomoc i tę pomoc przyjmującego, a dokładniej rzecz ujmując, intencje tego pierwszego powinny być jak najczystsze, jak najbardziej bezinteresowne. Korzyści nie oznaczają wyłącznie pieniędzy! Nie muszę żądać zapłaty za „pomoc”, żeby zrobiło się niejednoznacznie, żeby zniszczyć duchowy potencjał tej relacji i co za tym idzie naprawdę nie pomóc. Jeśli pozwalam – albo nakłaniam czy wręcz wymuszam, choćby sugestią, emocjonalnym naciskiem – by nowicjusz woził mnie swoim samochodem (nie dokładam się do paliwa), płacił za moją kawę, gdy łaskawie się z nim spotkam na omówienie jego wątpliwości, trudności, Programu, gościł w swoim domu, kupował jedzenie, pożyczał mi pieniądze, brał na siebie umowę za mój telefon komórkowy, wspierał mnie swoimi biznesowymi znajomościami i załatwiał moje prywatne sprawy to… w którymś momencie może się okazać, że z całej tej relacji nowicjusz wyniesie tylko jedno wrażenie – zostałem wykorzystany! A jeśli uzna, że ja z tymi moimi zachowaniami i postawą „reprezentuję” całe AA, że wszyscy anonimowi alkoholicy tak robią (a niby dlaczego miałby myśleć inaczej, skoro ma takie właśnie doświadczenie?), to nie tylko nie pomogłam. Być może zniszczyłam jedyną szansę tego człowieka na wyzdrowienie! A to już „przewinienie” dużo cięższego kalibru. Oczywiście, nikt mnie z tego nie rozliczy, bo AA nie ma narzędzi, które by to regulowały. Zostanę ze swoim sumieniem.
Podobnie, jeśli moje korzyści będą natury emocjonalnej: mam oto kogoś, kto ode mnie całkowicie zależy, jestem dla kogoś guru, ileż to ja robię dla tych alkoholików… Te kwestie oczywiście najskuteczniej reguluje sam program AA – nie bez powodu w Dwunastym Kroku napisane jest: Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków staraliśmy się nieść posłanie… Przebudzenie duchowe jest przed niesieniem posłania. I to ono właśnie chroni nowicjuszy przed moimi wadami.

piątek, 23 sierpnia 2013

105. honorowo, czyli jak?

Działalność we Wspólnocie AA powinna na zawsze pozostać honorowa, dopuszcza sie jednak zatrudnianie niezbędnych pracowników w służbach AA. Tradycja 8 AA

*

Treść Ósmej Tradycji już na samym początku rodzi kilka pytań. Przy tej okazji zrozumiałam, dlaczego przez dłuższy czas Tradycje AA nie były w stanie przebić się do mojego, ogarniętego hasłami “zdrowego egoizmu” umysłu: Jaka działalność? Przecież to wszystko, to całe AA, jest dla mnie! Nie odwrotnie. To jednoznacznie mi pokazywało, że Tradycje nie dotyczą mnie, tylko jakichś tam działaczy. Przecież ja nie zamierzałam na tym polu działać. Nawet nie byłam tu w AA „na stałe”. No dobrze, dość tych anegdot (bo dziś tylko w takich kategoriach mogę traktować moją niedojrzałość i ignorancję). O co zatem chodzi z tą honorową działalnością i jakie działania wchodzą w jej zakres? Jacy pracownicy są AA niezbędni?
Nie chodzi tu raczej o honor rozumiany słownikowo, jako godność czy dobre imię. Choć za pożądane uważam, byśmy w rezultacie przebudzenia duchowego stawali się ludźmi honoru, czyli po prostu porządnymi ludźmi. W amerykańskim oryginale Ósmej Tradycji widnieje słowo nonprofessional. To znaczy “nie zawodowy”, “nieporfesjonalny”. Jak rozumiem, w naszym tłumaczeniu honorowa miała oznaczać non-profit (a nie odwoływać się do “honoru”), czyli wykluczyć przyjmowanie za tę działalność gratyfikacji. Zresztą, na pierwsze (i częściowo drugie) pytanie odpowiada rozszerzona wersja tej Tradycji: Anonimowi Alkoholicy nigdy nie powinni stać się zawodowcami. Przez zawodowstwo rozumiemy pomoc udzielaną alkoholikom za opłatą lub na etacie. Możemy jednak zatrudniać alkoholików do świadczenia takich usług, do których musielibyśmy najmować niealkoholików. Tego rodzaju prace powinny być należycie wynagradzane. Nigdy natomiast nie powinno się płacić za realizację Dwunastego Kroku.
Kim są pracownicy AA? To pracownicy Fundacji Służb Krajowych i obsługa BSK: dyrektor, księgowa, sekretarka i prawdopodobnie kilka innych osób, niezbędnych do funkcjonowania biura i Fundacji, która jest podmiotem prawnym, co narzuca pewne określone uwarunkowania. Ciekawe jest zastrzeżenie zawarte w tej Tradycji, mówiące o niezbędnych pracownikach – w BSK potrzebny jest dyrektor, ale już vice dyrektor niekoniecznie…  Dlaczego te osoby – pracownicy AA – mają dostawać wynagrodzenie? Bo, po pierwsze, za pracę należy się wynagrodzenie. Ale są jeszcze co najmniej dwa praktyczne powody: jeśli ktoś ma dobrze wypełnieć swoje obowiązki w pełnym wymiarze godzin nie będzie w stanie gdzie indziej zarobić na życie – to chyba logiczne. I drugi, oczywisty dla tych, którzy mieli do czynienia z wolontariatem i ochotnikami, przerobiony też na własnej skórze AA – ochotnicy, szczególnie niecierpliwi alkoholicy, często i szybko tracą ochotę i… znikają z pola działania. Mogą, nic ich nie wiąże, nic nie podpisywali. To szczególnie dokuczliwe, a nawet kłopotliwe, gdy pewne prace muszą być wykonywane stale, w określonym czasie, bez względu na chęci czy zachcianki (ktoś musi odbierać telefony od alkoholików, przyjmować zamówienia na literaturę, ktoś musi wysyłać zamówioną literaturę, ktoś musi podpisywać faktury). Pobranie wynagrodzenia zobowiązuje mnie do wykonania pracy, na którą się ze zleceniodawcą umówiłam. Będę z tego rozliczona. Gdy w grę wchodzą kwestie prawne, finansowe taka odpowiedzialność jest niezbędna.

O tym, dlaczego tak ważne jest, by nie nieść posłania za pieniądze, już wkrótce...

204. pompatycznie i obrazoburczo

Zastanawiałam się, czy jest jakiś zauważalny moment, w którym posłanie AA zaczyna działać. Może początek to iskra nadziei – że jest coś, co...