niedziela, 17 lutego 2013

089. sponsor potrzebny od zaraz… czyli warsztaty sponsorowania


Na moje pierwsze warsztaty sponsorowania pojechałam po to, żeby się nauczyć sponsorować – jakiś czas wcześniej dwie alkoholiczki ze Wspólnoty poprosiły mnie o pomoc w przejściu przez Program. Ja sama wprawdzie na Programie ze sponsorem nie pracowałam, ale… No właśnie, chyba wydawało mi się, że brak realnego doświadczenia nadrobię wiedzą i inteligencją. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że Program AA to konkretne kroki do wykonania, a nie czytania i opowiadania o nich.
Z tych pierwszych warsztatów wyjechałam z przekonaniem, że żeby komukolwiek pomóc, najpierw sama muszę postawić te 12 Kroków. Oczywiście – ze sponsorem. Zatem, w wielkim skrócie: znalazłam, zrobiłam, zaczęłam przekazywać dalej.
Na lutowe warsztaty sponsorowania (zorganizowane i naprawdę świetnie przygotowane przez Intergrupę Wielkopolska) do Poznania jechałam z ciekawością, choć bez wypieków na twarzy. Z „londyńczykami” i ich metodą – dla niektórych kontrowersyjną – spotkałam się już wcześniej i sama wiele dzięki niej zyskałam. Chciałam jednak usłyszeć więcej, bardziej, głębiej, dokładniej, bo – jak powiedział później jeden z uczestników tego warsztatu – praca z podopiecznymi nie tylko umożliwia, ale też wymaga ciągłego rozwoju. A ja sama też ciągle chcę być „na Programie”. Razem ze mną byli tam ludzie z całej Polski. Ci, którym się chce rozwijać, działać i zmieniać. Bo chyba trzeba naprawdę chcieć, żeby jechać przez pół kraju, wiele godzin w jedną stronę, by posłuchać o pewnej metodzie pracy na Programie.
Te warsztaty sponsorowania – o czym na samym wstępie uprzedzili spikerzy – oparte były na doświadczeniu, nie na teorii. Dlatego sensowniejsze od snucia opowieści wydaje mi się przytoczenie kilku ich wypowiedzi, moim zdaniem szczególnie ciekawych.
To o czym będziemy mówić to jeden ze sposobów na sponsoring. Nie jedyny. Nie – najlepszy. Ale taki, który pomógł mi, i widzę, że pomaga wielu innym.
Sponsor to ktoś, kto pomaga nowicjuszowi przejść przez Program 12 Kroków. Sponsor nie rozwiąże problemów podopiecznego i nie takie jest jego zadanie. Sponsor ma mu pomóc nawiązać kontakt z Bogiem. A Bóg rozwiąże kłopoty podopiecznego.
Na początku jedyną rzeczą, którą trzeba wiedzieć o Bogu, to to, że nie ty nim jesteś.
Na mityngach staramy się nie mówić o problemach i smutkach (dzielimy się za to nadzieją, że Program działa). Te rzeczy omawiam ze sponsorem podczas codziennego telefonu.
Trzeźwienie ma pewne warunki: uczciwość, otwarty umysł i gotowość. Uczciwość, na początku nawet nie wobec całego świata, bo to za duży ciężar, ale wobec jednej osoby – sponsora. Otwarty umysł jest wtedy, gdy dopuszczam, że być może istnieje inna wersja wydarzeń niż moja, że nie wszystko jest tak, jak mi się wydaje. Wreszcie gotowość – wychodzi „w praniu”, czyli działaniu – to zdolność zrobienie rzeczy, których nie chce się robić; robienie mimo niechęci i kwestionowania.
Moje trzeźwienie nie zależy od sponsora, tylko od mojej relacji z Siłą Wyższą.
Sponsor wpajał mi: „Pamiętaj, że nie trzeźwiejesz dla siebie! Twoje życie ma być świadectwem dla tych, którym być może będziesz mógł pomóc”.
Nie ma innej drogi wytrzeźwienia niż przeżycie duchowe.
Na początku dostałem zalecenie, żeby się modlić na kolanach. To działa jeśli wierzysz. Jeśli nie wierzysz – też działa.
Jeśli ktoś ma problem ze swoja Siłą Wyższą, to może ją „pożyczyć” od sponsora. Sponsor może wtedy opowiedzieć o swojej Sile Wyższej, podzielić się nią.
Praca ze sponsorem nie kończy się na 12 Krokach. To też Tradycje. Bo Tradycje również mogą mi pomóc żyć lepiej w świecie i społeczeństwie, w rodzinie i w pracy.
Jak znaleźć sponsora? Jest taki żart: przejedź się samochodem ze swoim sponsorem, w godzinach szczytu, a zobaczysz jego prawdziwe oblicze (śmiech). A tak serio, znaleźć grupę macierzystą, chodzić tam i aktywnie szukać sponsora. Na naszych mityngach chętni i gotowi do sponsorowania zgłaszają się na mityngu. Nowoprzybyły sam może wybrać. Dobrze, żeby twój sponsor miał swojego sponsora, z którym ma kontakt – wtedy doświadczenie twojego sponsora jest głębiej zakorzenione w szerokim doświadczeniu Wspólnoty AA.
Nie ma lepszych i gorszych sponsorów jeśli jest Program AA. A jak być dobrym sponsorem? Być dobrym podopiecznym.
O sponsorowaniu nie da się mówić bez mówienia o Krokach. Ale o tym celowo nie piszę – może w niektórych wzbudzi to głód na tyle silny, że sami zaczną szukać. Szukać sponsora. Wiem, że w różnych Regionach już są planowane kolejne warsztaty sponsorowania. Dla mnie to znak, że potrzeba realnej zmiany w anonimowych alkoholikach jest coraz silniejsza, a głód Programu AA coraz większy. Bo jak długo da się żyć z udawaną nadzieją, potwierdzaną wypowiadanymi smutnym głosem deklaracjami: „cieszę się, że dziś się nie napiłem”?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

204. pompatycznie i obrazoburczo

Zastanawiałam się, czy jest jakiś zauważalny moment, w którym posłanie AA zaczyna działać. Może początek to iskra nadziei – że jest coś, co...