środa, 24 grudnia 2014

136. zwolnienie


W tym roku tak nie będzie. Nie będę stała bożonarodzeniową nocą z głową zadartą do nieba, gapiąc się w czarodziejski taniec białych i srebrnych kropeczek. W dzieciństwie mogłam tak sterczeć i gapić się i łapać płatki szczęścia, jedyne w tamtym okresie. Czas znikał. I to było dobre. W tym roku tak nie będzie. Szczęśliwie, nie muszę znikać już czasu.






Nawet mi się udaje nie uczestniczyć w przedświątecznym szaleństwie. Niestety, nie na szlachetnych – w moim odbiorze – zasadach. Bo bardziej rezygnuję ze spraw ozdobnych (według moich, rzecz jasna, bo i czyich, kryteriów), zostając przy absolutnie niezbędnych, niż mam porobione, gdyż przezornie i mądrze zrobiłam wcześniej. Dlaczego nieszlachetne to? Bo roi mi się, że prawdziwy spokój to działania oparte na trzeźwej decyzji, a nie wynikające z… lenistwa, czyli potrzeby chwili. A może wszystko jest w porządku i tak właśnie to wygląda na jakimś tam etapie rozwoju, tylko ja, nawykła do dawnych przedświątecznych szamotanin, jeszcze się nie zorientowałam? Nie byłoby w tym niczego dziwnego – zmiany w moim życiu rejestruję z dystansu. Po pewnym czasie orientuję się po prostu, że tak już nie mam albo tak mam, a nie miałam.

Jeszcze przez kilka godzin mam ten, powiedzmy, spokój, a potem dam się – z wielką chęcią nawet – wciągnąć w kolorowy wir rodzinnej wigilii. Bo akurat w tym roku nie mam oczekiwań. Że będzie tak, a nie inaczej, że ktoś, że coś, że prezenty, że sprzątanie, że zachowanie, że jedzenie, że spóźnienie… To naprawdę niesamowite, jak przyjemnie i spokojnie jest bez tych durnych, nierealistycznych oczekiwań. 

*


I właśnie tego spokoju i wolności, płynących z braku oczekiwań Wam życzę. Dobrych Świąt!







4 komentarze:

  1. Białych i srebrnych kropeczek nie było... Była mżawka, szare, później czarne niebo zasnute chmurami. Było dobre jedzenie i SMSy od znajomych i nieznajomych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba byliśmy w tym samym miejscu... :-)

      Usuń
    2. No i są! Pierwsze w tym roku śniegowe drobinki. Dużo. Wirują i tańczą. Pewnie zaraz znikną, ale teraz można nałapać.

      Usuń

  2. A ja nie miałam śniegu na świeta,było troche mrozu.Nie byłam sama w tym roku,było ciepło i syto i nie miałam żadnych oczekiwań - brałam co dawali,a dawali ,oj dawali : mamciu kochanie,mamuś skarbie,a czy łóżko wygodne,a czy ci ciepło,a co byś zjadła,baba oć,babcia kocham cię........utonęłam prawie w morzu łez szczęścia i wzruszenia/moich łez/.A trochę ponad dwnaście lat temu było:nienawidzę cię i żebyś wreszcie zdechła.....i byłam bezdomnym śmieciem.I tylko WDZIĘCZNOSĆ,wesołych poŚwiat Basia.

    OdpowiedzUsuń

204. pompatycznie i obrazoburczo

Zastanawiałam się, czy jest jakiś zauważalny moment, w którym posłanie AA zaczyna działać. Może początek to iskra nadziei – że jest coś, co...