czwartek, 11 czerwca 2015

151. ja i mistrz







Całe życie o tym marzyłam. O tej eksplozji szczęścia i spełnienia, która zawiera się między 2:08 a 2:45 tego filmiku. Szukałam tego odkąd pamiętam, próbowałam wyrwać dla siebie, uskubać chociaż. Głupio, nieumiejętnie. Nie tam, gdzie to było możliwe. Pakowałam się przy okazji w tarapaty albo zwyczajnie beznadziejne historie. Tak bardzo potrzebowałam Mistrza (wiem, wiem, że tatuś, nie trzeba mi robić amatorskiej psychoanalizy, sama jestem w tym świetna). Tak łatwo trafiałam na nędzne podróby. Właśnie sobie uświadomiłam, że kolejne drzwi z hukiem zatrzasnęły mi się przed nosem. Już dawno się zatrzasnęły – Mistrzowie należą się młodym dziewczynom, a nie starym babom. Jeszcze jakiś czas mogłam udawać, naciągnąć czas i rzeczywistość, gówniarski wygląd i zachowanie pomagały oszukać ludzi. Koło 30. jeszcze się sprawdzało, teraz bez szans, żal próbować, nie ma co się ośmieszać. No, więc pora pożegnać się z marzeniem, że kiedyś ktoś (mądry, wspaniały i męski koniecznie) powie: Jesteś niezwykła, mały geniusz, nie spotkałem nigdy kogoś takiego! No, do starej baby trudno powiedzieć: mały geniusz. Nawet w potężnym ataku desperacji wyczułabym fałsz.

Niejedno już przełknęłam, niejedno wstrętne i gorzkie. Mam wprawę. Ale tak sobie myślę… każdy wiek i stan musi mieć swoje marchewki. Starym babom, takim koło 40. chyba też się przytrafiają jakieś wisienki na torcie? Muszą chyba, nie? Jak byście mieli jakąś wiedzę, obserwacje lub doświadczenie, to poproszę.


16 komentarzy:

  1. Zabawne, że jestem koło 30. i również mówię o sobie per "stara baba". Hm... może kobiety już tak mają? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, Pela, kokietka jesteś! I gówniara ;-) A ja tu poważny problem rozpatruję, weź…

      Usuń
    2. :-) :-) :-)

      Może rola Mistrza jest fajniejsza, niż małego geniusza i to ta wisienka na torcie?

      Usuń
    3. Brzmi niegłupio. Taki Mistrz to niezła odpowiedzialność…

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Hej Mika a możę masz troche za wysokie wymagania?

      Usuń
    2. Przepraszam, możę źle zrozumiałem twój wpis, mam 18 lat. Tak myślę że nie każdy facet jest męski mądry i wgl więc jeśli czekasz na ideał to...

      Usuń
    3. Zauważ, że nie chodzi po prostu o faceta, chodzi o MISTRZA. A to specjalna kategoria :-) Wygląd najmniej się tu liczy. Mistrz i Mężczyzna Na Życie to dwie odrębne figury. Ja kiedyś myliłam je namiętnie, próbowałam połączyć i kończyło się źle. Najgorzej, gdy z chłopaka/mężczyzny próbowałam ulepić Mistrza. Nie wychodziło, oczywiście, bo Mistrza nie da się ulepić. Płacili za to ci nieszczęśni mężczyźni, których w tę rolę bez ich zgody i wiedzy próbowałam wrobić. Bo mściłam się za to, że Mistrzami jednak się nie stają. A ja przecież potrzebuję! :-) No... stare dzieje. Dziś już znam różnicę. Ale czasem pojawia się nostalgia...

      Usuń
  3. Ratowanie życia ludziom Ci nie wystarczy? Może mało spektakularne jest i nie na scenie się odbywa, ale...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przyłożyłam tej miary :-)

      Usuń
    2. Czasami nawet na scenie. Sama widziałam. :-)

      Usuń
  4. Trochę mnie wkurzył ten post - ale powiem delikatnie - trochę przesadzasz... Życie zaczyna się po 50-tce :)
    A "depresje" zdarzają się każdemu (dlatego jestem taki "delikatny") :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyczuwam w tym dobre intencje, więc dziękuję za to "życie zaczyna się po 50." I też będę "delikatna": czy aby na pewno mówienie komuś, że jego uczucia, poczucia i refleksje są przesadne (czyli dyktowanie, co i jak ten ktoś powinien czuć), jest najlepszym pomysłem? :-)

      Usuń
    2. Życie... zacina się po pięćdziesiątce. Literówka ci się zdarzyła Anonimowy. :-)

      Usuń
    3. Ech, te żarciki… ;-) A tak serio i grubym śrutem: jak tak się rozglądam wokół, to myślę sobie, że życie może się niektórym nie zdążyć zacząć przed śmiercią. I to mnie przeraża, i tak, pcha, żebym nie znalazła się w tym smutnym gronie.

      Usuń